W szkole
Pierwszy miałam W-F. Było bardzo fajnie. Graliśmy w dwa ognie. Byłam w drużynie z moimi koleżankami (nie będę pisać imion, bo nie mam na to zgody xD). Na przerwie dostałam od Mojej Siostry prezent. Był to magiczny piach, z którego można robić różne figurki. Coś takiego jak plastelina. Ja oczywiście nie pozostałam jej dłużna. Dałam jej rysunek i własnoręcznie zrobiony zeszyt. Potem miałam angielski, była kartkówka(dzięki takim kartkówkom znam bardzo dużo angielskich słówek) .Następna lekcja to plastyka, na której robiliśmy projekt miasta. Nie będę wszystkiego opowiadać, zajęło by mi to do jutra, ale w skrócie powiem, że była to bardzo ciekawa lekcja. Później przyszedł czas na matematykę. Mam ją z moją wychowawczynią, którą bardzo lubię. Na początek była kartkówka, z resztą bardzo łatwa. Jestem pewna, że dostanę dobrą ocenę. Potem uczyliśmy się pisemnego mnożenia. Pani wszystko nam dobrze wytłumaczyła. Ogólnie było super. Po dzwonku jak zwykle się ubrałam i poszłam do samochodu.
W domu
Oczywiście po powrocie do domu zjadłam obiad, opowiadając mamie o moim dniu w szkole. Następnie udałam się do mojego pokoju, gdzie wzięłam się za odrabianie lekcji. Było zadanie bardzo mało, przynajmniej dla mnie. Tylko z angielskiego i matematyki. Szybko skończyłam odrabiać i postanowiłam trochę pobawić się z Kampim. Żebyście wiedzieli, ile było przy tym śmiechu. Potem porozmawiałam trochę z Olą. Teraz jest godzina 15:45, a ja piszę do was tego posta i bawię się magicznym piachem...
***
Mam nadzieję, ze post się podobał, ja już zbędnie nie przedłużam i się z wami żegnam.
Papa!
Cóż nic nie mam do powiedzenia jest super jeszcze o mnie jesteś kochana .kocham cie❤❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńOoo ♥ Dziękuję, ty też ♥
Usuń