poniedziałek, 22 stycznia 2018

Brak postów

Cześć. Piszę tego posta tylko, żeby przeprosić Was za brak postów. Niestety jestem chora i nie mam siły na pisanie. Nie obiecuję, ale jutro może coś wstawię.
Pa!

P.S. Miłych ferii!
P.S.2 Jeśli jeszcze ich nie macie to miłego dnia!

środa, 17 stycznia 2018

7. Dziennik życia - Teatr i śnieg

Hej! Na wstępie powiem... hmm... co ja powiem? W sumie, to nie wiem co, więc zapraszam do czytania!

***

Dzisiaj jest dla mnie szczególny dzień (no może nie aż tak szczególny), bowiem jadę na wycieczkę do teatru. Niestety musiałam wcześnie wstać, bo wyjazd był zaplanowany na 7:40. Ale od początku. Wstałam chyba już o 5:50. Zjadłam z rodzicami pyszne śniadanie, przyszykowałam się do szkoły i o 7:20 byłam w drodze do szkoły.

W szkole

Oczywiście weszłam do budynku przez duże szklane drzwi...bla bla bla. Czekałam na korytarzu na moje koleżanki. Po chwili zjawiła się Julka, a parę minut po niej Ola. Niestety mieliśmy lekkie opóźnienie, bo kilka dzieci się spóźniło, ale wreszcie wyruszyliśmy. Wyszliśmy ze szkoły i udaliśmy się w stronę autobusu.  Zajęłam oczywiście miejsce z Moją Siostrą. Siedziałyśmy po prawej stronie, jakoś tak po środku. Jadąc oczywiście cały czas rozmawiałyśmy, jak to dziewczyny. Droga minęła nam bardzo szybko. Razem z całą moją klasą (i innymi dwoma) i dwoma Paniami Nauczycielkami (naszą Panią od języka polskiego i Panią od polskiego innej klasy) wyszliśmy z autobusu i udaliśmy się w stronę dużego budynku. W sumie nie był to prawdziwy teatr, a tylko Dom Kultury (czy jak to się nazywa), ale co tam. Gdy weszliśmy do budynku i znaleźliśmy odpowiednią salę, zajęliśmy swoje miejsca i zdjęliśmy kurtki. Po chwili zaczął się spektakl pod tytułem "Akademia Pana Kleksa". Oglądając dużo się śmiałam, podobnie jak chyba cała sala. Po skończonym spektaklu zaczęliśmy głośno klaskać. Oczywiście ubraliśmy się i wyszliśmy z Domu Kultury (czy czego tam). Gdy tylko znaleźliśmy się na podwórku, autobus już na nas czekał. Od razu się do niego udaliśmy, ponieważ (jak to w zimie) było zimno. Zajęliśmy swoje miejsca, a autobus ruszył. Nie obyło się bez jedzenia chipsów i rozmów z przyjaciółmi. Tym razem droga minęła mi nieco wolniej (to na pewno magia), chyba przez te wszystkie korki na drodze. Do szkoły wróciliśmy na czwartą lekcję, czyli matematykę. Oczywiście ćwiczyliśmy działania pisemne. To chyba stało się już tradycją. Na długiej przerwie grałam z moimi koleżankami w "butelkę". Taką nieco udawaną, ale w butelkę. Następnie był polski. Oczywiście jako, iż to z Panią od polskiego jechaliśmy do teatru, to właśnie na lekcji omawialiśmy ten spektakl. Ostatnia była godzina wychowawcza. Oglądaliśmy na niej różne krótkie filmy. Po dzwonku udałam się do szatni, gdzie się przebrałam i wyszłam ze szkoły wraz z Moją Siostrą. Jak to ja wzięłam w ręce śnieg i zaczęłam ją gonić tak, że sama się przewróciłam. Całe szczęście, że nie twarzą w śnieg:)

W domu

Po powrocie do domu zjadłam obiad (jeśli chcecie wiedzieć, to miałam rosół i kurczaka), opowiadając rodzicom o ekhm ekhm... teatrze. Po skończonym obiedzie odrobiłam lekcje, a następnie pobawiłam się z Kampim i wyprowadziłam go na spacer. Żebyście widzieli, jak się cieszył na widok śniegu. Wróciliśmy do domu cali zziębnięci i mokrzy, ale według mnie było warto. Kampiego owinęłam w koc i położyłam go na kanapę, aby się zdrzemnął. Ja sama zmieniłam ciuchy na czyste i suche i napiłam się ciepłego kakao.

***
 
Na tym chyba skończę mój kolejny post z serii Dziennik życia. Ja tymczasem idę spać!
Dobranoc!

wtorek, 16 stycznia 2018

6. Dziennik życia - Kolejny dzień szkoły :)

Na wstępnie chciałabym Was przeprosić, że tak długo nie było postów, ale były pewne... ekhm ekhm... problemy techniczne. Bez dłuższego przeciągania zapraszam Was do przeczytania!

***

Jak zawsze oczywiście - musiałam zaspać. Ale jednak się nie spóźniłam. Zacznijmy może od początku. Wstałam ok. o godzinie 6:30. Po przebudzeniu się poszłam do kuchni, gdzie zjadłam z rodzicami pyszne śniadanie. Następnie oczywiście umyłam zęby, ubrałam się i uczesałam. O 7:35 siedziałam już w samochodzie i byłam w drodze do szkoły.

W szkole

Oczywiście pierwsze, co zrobiłam po wejściu do budynku to udanie się do szatni i zdjęcie kurtki, czapki, butów i wszystkich tych ubrań. Następnie udałam się na pierwsze piętro budynku (oczywiście przed lekcją porozmawiałam trochę z Olą i innymi dziewczynami), gdzie miałam pierwszą lekcję - religię. Na lekcji mieliśmy napisać Modlitwę Wiernych. Następna lekcja to matematyka. Bardzo mi się podobało, bo ćwiczyliśmy działania pisemne, co jak już pewnie wiecie według mnie jest bardzo przydatne. Później był W-F. Oczywiście pierwsza była rozgrzewka, a potem mieliśmy "mini tor przeszkód", czyli: było 5 konkurencji-pierwsza z nich to rzucanie piłki lekarskiej, następna to robienie świecy, trzecia konkurencja to leżenie na brzuchu na ławce i podciąganie się (?) nie wiem jak to opisać. Czwarta konkurencja to brzuszki, a ostatnia to skoki na skakance i kręcenie hula-hop. Lekcja minęła mi bardzo przyjemnie i niestety szybko. Moja czwarta lekcja w tym dniu to historia, na której byłą kartkówka z ostatniego tematu (bardzo z resztą łatwa), a następnie mieliśmy temat powtórzeniowy. Ostatnia lekcja w tym dniu to język polski. Omawialiśmy wiersz pt. "W klasie" Jana Twardowskiego. Wiersz jest według mnie bardzo śmieszny i ciekawy. I oczywiście w najmniej spodziewanym momencie zadzwonił dzwonek. Jako, iż była to nasza ostatnia lekcja to odmówiliśmy modlitwę, i dopiero wtedy zeszliśmy do szatni, aby się ubrać. Oczywiście pożegnałam się z przyjaciółmi i wyszłam ze szkoły.

W domu

Pierwsze, co zrobiłam po powrocie do domu to oczywiście zdjęłam kurtkę, buty, i poszłam do mojego pokoju, gdzie odrobiłam część lekcji. Około godziny 13:00  mama zawołała mnie na obiad. Po zjedzonym obiedzie pobawiłam się trochę z moim psem - Kampim. Jak zwykle ganiałam go po całym mieszkaniu, bo nie chciał dać mi piłki. No cóż... posiadanie pupila wymaga poświęceń. Po jakże wyczerpującej zabawie postanowiłam odrobić lekcje. Było ich całkiem sporo. Skończyłam dopiero 0 16:30. Następnie zjadłam podwieczorek, napiłam się herbaty i pograłam trochę w simsy. Hmm... co tu jeszcze napisać? Jutro mam wycieczkę do teatru, także spodziewajcie się ciekawszego posta!

***

Miłego dnia/wieczoru/nocy!

wtorek, 9 stycznia 2018

5. Dziennik życia - Wycieczka?

Zaczęło się od tego, że wstałam (nie zaspałam!) za pierwszym budzikiem (!). Na śniadanie zjadłam jajecznicę ze szczypiorkiem i popiłam herbatą. Następnie ubrałam się, umyłam zęby, uczesałam się i około godziny 7:20 byłam gotowa do wyjścia. Jednak nie było tak kolorowo, bo musiałam iść pieszo, a na dodatek mój termometr pokazywał minus pięść stopni, ale odczuwalne było chyba minus dwadzieścia.

W szkole

Tego dnia w szkole akurat nie było My Sister, czyli dobrze wam znanej Oli, lecz za to inne dziewczyny ciepło mnie przywitały po wczorajszym nieobecnym dniu. We wtorki jak zawsze mam pierwszą religię. Na lekcji Pani  wystawiała oceny na półrocze.przez  Następnie była matematyka. Mieliśmy omówienie kartkówki z pisemnego odejmowania. Tak jak czułam, poszło mi dobrze, bo dostałam 6. Ćwiczyliśmy również pisemne mnożenie. Potem lekcja W-F. Na lekcji pierwsza była oczywiście rozgrzewka, a następnie graliśmy w siatkówkę. Ogólnie rzecz biorąc, to było bardzo fajnie. Kolejna lekcja to historia, na której omawialiśmy polskie legendy. Przyszedł czas na ostatnią lekcję. Moją ulubioną lekcję. Nie zgadniecie. Polski. Na przerwie spotkało mnie duże zaskoczenie. Pani powiedziała, że za udział w konkursach mogę pojechać na wycieczkę do Rosji. Powiedziałam, że porozmawiam w domu z rodzicami i jutro przedstawię moją decyzję. Lekcja byłą bardzo przyjemna. Uczyliśmy się budowy opisu. Oczywiście w najmniej spodziewanym prze ze mnie momencie usłyszałam dzwonek na przerwę. Jako, iż była to nasza ostatnia odmówiliśmy modlitwę.  Po odmówionej modlitwie spakowałam się i wyszłam z moją koleżanką - Julką. Udałyśmy się do szatni razem z resztą klasy, przebrałyśmy się, i każda z nas poszła w inną stronę. Wyszłam ze szkoły, gdzie czekała na mnie mama i poszłam razem z nią do domu, opowiadając w międzyczasie o moim dniu w szkole, i o tym, że jest wycieczka. W sumie to dalej nie wiem, czy na nią pojadę, czy nie.

W domu

Gdy wróciłam do domu, pierwsze co zrobiłam, to oczywiście zdjęłam buty, kurtkę i czapkę i następnie udałam się do mojego pokoju, gdzie odrobiłam część lekcji, a dokładnie z matematyki. Około 12:45 mama zawołała mnie na obiad. Zjadłam go z wielką chęcią, ponieważ był schabowy i zupa pomidorowa, czyli jedzenie, które uwielbiam. Po skończonym posiłku pobawiłam się z Kampim, który jak zawsze przede mną uciekał, więc musiałam go ganiać po całym mieszkaniu. W międzyczasie mój tata wrócił z pracy. Ja po wyczerpującej zabawie z moim pupilem postanowiłam trochę się zrelaksować i poprzeglądać YouTube'a, lecz nie było tam nic ciekawego, więc po prostu wróciłam do odrabiania  lekcji. Nie obyło się także bez rozmów z Olą i przesyłania jej lekcji, ale zostawmy to. Po odrobieniu lekcji spakowałam plecak na jutro i postanowiłam spędzić trochę czasu z rodzicami. Teraz, gdy do was to piszę siedzę wygodnie przy komputerze i popijam herbatę.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

4. Dziennik życia - Dzień "wolny"

Wstałam wyjątkowo wcześnie - o 5:00. Już od rana było mi niedobrze, jednak myślałam, że zaraz mi przejdzie. Około 6:00 zwlekłam się z łóżka. Poprosiłam mamę,aby przyniosła mi do pokoju 2 kanapki z wędliną. Po chwili dostałam mój posiłek. Ugryzłam kawałek kanapki, lecz od razu poczułam, jak zbiera mnie na wymioty. Mimo to starałam się nie dać tego po sobie poznać. Po paru minutach siedzenia nad kanapką zdecydowałam się jednak powiedzieć o tym mamie. Powiedziała, że nie pójdę dzisiaj do szkoły. Nieco mnie to zasmuciło, bo nie chciałam mieć zaległości, tym bardziej, że dzisiaj miał być sprawdzian, ale mówi się trudno. Posiedziałam trochę w piżamach (trochę oznacza tutaj 2 godziny) i ok. 8:30, gdy poczułam się już lepiej ubrałam się i ogólnie ogarnęłam. Zjadłam kanapkę, bo oczywiście byłam głodna (jak to ja) i poszłam pobawić się z Kampim. Oczywiście musiałam go ganiać po całym domu, bo nie chciał dać mi zabawki, ale czego się nie zrobi dla własnego psa. Ok. 13:00 Kampi poszedł spać, a ja zjadłam obiad, czyli zupę kalafiorową i gulasz. Następnie posprzątałam swój pokój. Nim się obejrzałam była godzina 15:00.
Ok, ale ten post jest za nudny. Dodajmy nieco dramatyzmu.
Zaczęło się od tego, że ostatnimi czasami zaczęłam się interesować świnkami morskimi. Niby nic dziwnego. Każdy ma swoje pasje i zainteresowania. Oczywiście już dwa dni temu, bez przerwy czytałam w internecie na ich temat, i tak oto wiem już o nich prawie wszystko. Jak to ja poszłam dzisiaj do mich rodziców i zaczęłam wygłaszać przemowy, o tym, jakie to świnki są mądre i wspaniałe. Niestety jak na razie ani mama ani tata nie chcą o tym słyszeć (chociaż powiem, że moja mama chyba coraz bardziej się przekonuje). Jednak ja się nie poddam. Będę walczyć o tę świnkę morską jak nigdy w życiu. (xD).
Wracając do dzisiejszego dnia :
Oczywiście musiałam napisać dzisiejsze lekcje. Było ich na moje nieszczęście całkiem sporo, dlatego siedziałam z nimi chyba do 18:00. W między czasie zjadłam (ja tylko gadam o jedzeniu) chrupki ketchupowe i poczytałam książkę. Około godziny 19:30 wykąpałam się i zjadłam kolację, rozmawiając przy tym z rodzicami...hmm... co by tu jeszcze napisać? Życzę miłych snów.

piątek, 5 stycznia 2018

Specjal na 100 wyświetleń!

Cześć! Z racji, iż na moim blogu wybiło już ponad 100 wyświetleń przygotowałam dla was, moich czytelników specjal. Będzie to 10 pytań od przyjaciółki. Ja już nie przedłużam, zapraszam do czytania.

1. Jakie lubisz zwierzęta?
Głównie oczywiście psy, ale lubie też koty, króliki i konie.

2. Jaki lubisz przedmiot w szkole?
Jak już pewnie wiecie moim ulubionym przedmiotem jest polski, ale lubię też matematykę, przyrodę, informatykę i technikę.

3. Co lubisz najbardziej jeść?
Hmm...nie mam ulubionego dania, ale ogólnie to lubię chipsy paprykowe, liona peanut i (bardziej tradycyjnie) gołąbki.

4. Wolisz chrupki czy chipsy?
Ciężkie pytanie. Chyba chipsy.

5. Kogo z klasy najbardziej lubisz?
Zdecydowanie Olę. Jeśli to czytasz to Cię pozdrawiam Siostro ty moja ♥

6. Jaką lubisz herbatę?
Liptona cytrynowego xD

7. Kiedy masz urodziny?
16 marca

8. Co chcesz na urodziny?
Nowy komputer, MacBooka albo IPhone'a (wysokie standardy xD)

9. Jaki chcesz mieć telefon?
IPhone 6s 64GB Gold lub Rose Gold

10. Jaką lubisz markę samochodu?
Lamborghini, Ferrari, trochę Mercedes

Mam nadzieję, ze post się spodobał. Dziękuję wam z całego serca, że poświęcacie swój czas na czytanie mojego bloga. Dla mnie jest to coś niezwykłego. Nie wyobrażałam sobie, że po 4 dniach mój blog będzie miał ponad 100 wyświetleń. Naprawdę.
Ok, ja się z wami żegnam,
Papa!

3. Dziennik życia - Matematyka jest fajna

Dzisiaj jest najlepszy dzień tygodnia - piątek. Tak, wiem. Odkryłam Amerykę. Ok, przejdźmy do rzeczy. Dziś wyjątkowo nie zaspałam. Miałam czas na zjedzenie śniadania, a nawet na zabawę z moim pieskiem! Oczywiście umyłam zęby, uczesałam się i te sprawy. Około 7:20 byłam już w drodze do szkoły,

W szkole

Pierwszy miałam W-F. Było bardzo fajnie. Graliśmy w dwa ognie. Byłam w drużynie z moimi koleżankami (nie będę pisać imion, bo nie mam na to zgody xD). Na przerwie dostałam od Mojej Siostry prezent. Był to magiczny piach, z którego można robić różne figurki. Coś takiego jak plastelina. Ja oczywiście nie pozostałam jej dłużna. Dałam jej rysunek i własnoręcznie zrobiony zeszyt. Potem miałam angielski, była kartkówka(dzięki takim kartkówkom znam bardzo dużo angielskich słówek) .Następna lekcja to plastyka, na której robiliśmy projekt miasta. Nie będę wszystkiego opowiadać, zajęło by mi to do jutra, ale w skrócie powiem, że była to bardzo ciekawa lekcja. Później przyszedł czas na matematykę. Mam ją z moją wychowawczynią, którą bardzo lubię. Na początek była kartkówka, z resztą bardzo łatwa. Jestem pewna, że dostanę dobrą ocenę. Potem uczyliśmy się pisemnego mnożenia. Pani wszystko nam dobrze wytłumaczyła. Ogólnie było super. Po dzwonku jak zwykle się ubrałam i poszłam do samochodu. 

W domu

Oczywiście po powrocie do domu zjadłam obiad, opowiadając mamie o moim dniu w szkole. Następnie udałam się do mojego pokoju, gdzie wzięłam się za odrabianie lekcji. Było zadanie bardzo mało, przynajmniej dla mnie. Tylko z angielskiego i matematyki. Szybko skończyłam odrabiać i postanowiłam trochę pobawić się z Kampim. Żebyście wiedzieli, ile było przy tym śmiechu. Potem porozmawiałam trochę z Olą. Teraz jest godzina 15:45, a ja piszę do was tego posta i bawię się magicznym piachem...

***

Mam nadzieję, ze post się podobał, ja już zbędnie nie przedłużam i się z wami żegnam.
Papa!

środa, 3 stycznia 2018

2. Dziennik życia - Quiz

Nie mam pomysłu na wstęp, więc napiszę tak : najpierw myślałam, że zaspałam, potem okazało się, że jest dopiero 3:00. Już miałam biec i dramatyzować, gdy w ostatniej chwili spojrzałam na zegarek. Wróciłam więc do łóżka i zasnęłam. Wydawało mi się, że mój sen trwał zaledwie kilka minut, gdy w rzeczywistości minęły 3 godziny i niestety usłyszałam mój budzik. Wyłączyłam go i udałam się na śniadanie. Następnie umyłam zęby i zaczęłam się szykować do wyjścia. Nim się obejrzałam,a już siedziałam w samochodzie i jechałam do szkoły.

W szkole

Pod klasą oczywiście czekały na mnie inne dziewczyny. Przywitałam się z nimi i usiadłam pod klasą. Po chwili zadzwonił dzwonek na moją pierwszą lekcję, czyli przyrodę. Mieliśmy omówienie sprawdzianu i musieliśmy poprawiać go w zeszycie.  Później było ciekawiej,mieliśmy informatykę i technikę.  Potem była matematyka. Następnie moja ulubiona lekcja, czyli polski. I ostatnia lekcja. Godzina wychowawcza. Było bardzo fajnie. Mieliśmy quiz o bajkach, które Pani zawsze puszcza nam na długiej, dwudziestominutowej przerwie. Co prawda nie wiedziałam odpowiedzi na większość pytań, ale lekcja była bardzo interesująca. Po dzwonku jak zawsze zeszłam do szatni, ubrałam się i wyszłam. Oczywiście udałam się do mojego (no dobra, nie mojego, moich rodziców) samochodu.

W domu

Mniej-więcej o 14:20 zjadłam obiad i tradycyjnie udałam się do mojego pokoju, gdzie zaczęłam odrabiać lekcje, ponieważ było zadane całkiem sporo. Skończyłam chyba dopiero o 16:00. Zjadłam podwieczorek, napiłam się mojego ulubionego soku i poszłam do pokoju,żeby się pouczyć.

***

Co tu dużo mówić... Godzina wychowawcza - brawo mojej wychowawczyni za pomysł :) Bardzo przypadła mi do gustu taka forma lekcji.
Papa!

wtorek, 2 stycznia 2018

1. Dziennik życia - Pierwszy dzień szkoły po przerwie świątecznej

Hmm... zacznijmy może od tego, że jak już pewnie wiecie minęła przerwa świąteczna i nastał czas powrotu do szkoły. Już od dnia wczorajszego nad tym ubolewałam. Ale do rzeczy. Rano jak zwykle mama nie mogła mnie dobudzić. I tak oto zamiast o 6:00 wstałam o 6:30 i rób co chcesz. Szybko pobiegłam do kuchni, gdzie zjadłam moje ulubione "danie", czyli kanapki z serem. Następnie ubrałam się, umyłam zęby, uczesałam się i mniej-więcej o 7:20 byłam gotowa do wyjścia. Jako iż mój tata miał do pracy dopiero na 14:00 to pojechaliśmy samochodem.

W szkole

Gdy zaszłam pod klasę, czekała już na mnie moja przyjaciółka Ola. Przywitałam się z nią oraz innymi dziewczynami i zajęłam miejsce pod klasą. Wszyscy oczywiście mówili, co dostali na święta i gdzie byli. Przyznam się, że ja też należałam do tej grupy.  Po chwili rozmowy zadzwonił dzwonek. Miałam pierwszą religię, więc spokojnie. Lekcja minęła bardzo szybko. Później matematyka, na której omawialiśmy  sprawdzian(dostałam 5+!!!). Następnie W-F, historia. Na końcu natomiast mieliśmy polski (jeej ♥) Omawialiśmy lekturę "Opowieści z Narnii : Lew, Czarownica i stara szafa", która bardzo mi się spodobała. Lekcja minęła niestety bardzo szybko.Po dzwonku oczywiście zeszłam do szatni, ubrałam się i wyszłam ze szkoły. Udałam się do czarnego samochodu, gdzie jak zwykle czekali na mnie rodzice.

W domu

Po powrocie do domu jak zawsze zjadłam obiad i udałam się do mojego pokoju, gdzie trochę odpoczęłam. Po chwili jednak znudziło mi się leżenie na łóżku i patrzenie się w sufit, więc usiadłam do komputera i postanowiłam pograć w simsy. Zanim się obejrzałam była już godzina 15:23. Postanowiłam, że odrobię lekcje. Na moją korzyść nie było dużo zadane, jedynie z polskiego, więc szybko się z tym uporałam. Teraz, gdy to piszę jest godzina 16:06. A ja właśnie zastanawiam się, co jutro będzie na obiad...

***

To już koniec pierwszego posta z serii "Dziennik życia". Mam nadzieję, ze się Wam spodobał. Możecie pisać w komentarzach co mogłabym dodać/zmienić. Wiem, że pewnie nikogo to nie interesuje, no ale cóż...
Tymczasem ja się z wami żegnam,
Pa!

No hejaa

Cześć!
Postanowiłam zacząć zupełnie od początku i spróbować napisać bloga o innej tematyce.
Wiec jeśli jeszcze mnie nie znacie (co jest bardzo prawdopodobne) to nazywam się Marika i będę tu pisać coś w postaci "dziennika", czyli postaram się pisać jak spędziłam dzień i co się ciekawego wydarzyło. Z góry przepraszam, że posty nie będą się pojawiać regularnie, ale mam również swoje życie i nie mogę go całego poświęcić na pisanie bloga.
Na dobry początek napiszę tutaj kilka faktów o mnie, żebyście mogli mnie lepiej poznać.
  • Mam 10 lat i chodzę do 4 klasy
  • Kocham psy 🐶
  • Mam yorkaaa (wabi się Kampi)
  • Jestem niska (140cm)
  • Nie mam rodzeństwa :D
  • Mam BFF Olę (nazywam ją Moją Siostrą bo jesteśmy podobne)
  • Moja klasa liczy 18 uczniów i bardzo ją lubię
  • Mój ulubiony przedmiot w szkole to język polski
  • Mieszkam na Mazurach
  • Kocham Simsy (trójka i czwórka najlepsza) i Minecrafta 
  • Mam kanał na YouTube'ie: Swooper z Cat Goes Fishing (7 subów)
  • Lubię podróżować
  • Jestem Tumblr Girl (tak po części)
  • Mam IG (nazwa TheMariXd)
  • Mam FB
  • Mam Snapa (ale nie używam)
Myślę, że tyle faktów na razie wystarczy. Mam nadzieje, że mnie polubicie. Ja już nie przeciągając kończę,
Paa ♥