wtorek, 2 stycznia 2018

1. Dziennik życia - Pierwszy dzień szkoły po przerwie świątecznej

Hmm... zacznijmy może od tego, że jak już pewnie wiecie minęła przerwa świąteczna i nastał czas powrotu do szkoły. Już od dnia wczorajszego nad tym ubolewałam. Ale do rzeczy. Rano jak zwykle mama nie mogła mnie dobudzić. I tak oto zamiast o 6:00 wstałam o 6:30 i rób co chcesz. Szybko pobiegłam do kuchni, gdzie zjadłam moje ulubione "danie", czyli kanapki z serem. Następnie ubrałam się, umyłam zęby, uczesałam się i mniej-więcej o 7:20 byłam gotowa do wyjścia. Jako iż mój tata miał do pracy dopiero na 14:00 to pojechaliśmy samochodem.

W szkole

Gdy zaszłam pod klasę, czekała już na mnie moja przyjaciółka Ola. Przywitałam się z nią oraz innymi dziewczynami i zajęłam miejsce pod klasą. Wszyscy oczywiście mówili, co dostali na święta i gdzie byli. Przyznam się, że ja też należałam do tej grupy.  Po chwili rozmowy zadzwonił dzwonek. Miałam pierwszą religię, więc spokojnie. Lekcja minęła bardzo szybko. Później matematyka, na której omawialiśmy  sprawdzian(dostałam 5+!!!). Następnie W-F, historia. Na końcu natomiast mieliśmy polski (jeej ♥) Omawialiśmy lekturę "Opowieści z Narnii : Lew, Czarownica i stara szafa", która bardzo mi się spodobała. Lekcja minęła niestety bardzo szybko.Po dzwonku oczywiście zeszłam do szatni, ubrałam się i wyszłam ze szkoły. Udałam się do czarnego samochodu, gdzie jak zwykle czekali na mnie rodzice.

W domu

Po powrocie do domu jak zawsze zjadłam obiad i udałam się do mojego pokoju, gdzie trochę odpoczęłam. Po chwili jednak znudziło mi się leżenie na łóżku i patrzenie się w sufit, więc usiadłam do komputera i postanowiłam pograć w simsy. Zanim się obejrzałam była już godzina 15:23. Postanowiłam, że odrobię lekcje. Na moją korzyść nie było dużo zadane, jedynie z polskiego, więc szybko się z tym uporałam. Teraz, gdy to piszę jest godzina 16:06. A ja właśnie zastanawiam się, co jutro będzie na obiad...

***

To już koniec pierwszego posta z serii "Dziennik życia". Mam nadzieję, ze się Wam spodobał. Możecie pisać w komentarzach co mogłabym dodać/zmienić. Wiem, że pewnie nikogo to nie interesuje, no ale cóż...
Tymczasem ja się z wami żegnam,
Pa!

2 komentarze:

  1. Te prawie ostatnie zastanawiam się co będzie na obiad to mnie rozśmieszyło hahahaha

    OdpowiedzUsuń